Start » Polska » Rowerem i pieszo przez Zielone Płuca Polski

Rowerem i pieszo przez Zielone Płuca Polski

Pojechałam na wschodni skraj województwa kujawsko-pomorskiego. Miejsce szaleńczo piękne i zapomniane. Nostalgia i klimat małego miasteczka połączone z bujną przyrodą i pofałdowaną historią ziemi, dają krajobraz intrygujący i zachęcający do wejścia głębiej. Chodź, zobaczysz co tam można znaleźć…

Doznania na granicy

Jechałam w stronę Górzna na Pojezierzu Brodnickim i małam wrażenie, że zbliżam się do granicy kraju, a przecież stąd jest jeszcze dobre 330 km do Białorusi. Poczucie jakiejś kresowości i tajemnicy towarzyszyło mi przez całą drogę, ale nie wiedziałam skąd dokładnie mogło się ono brać. Zagadka wyjaśniła się na miejscu. Niedaleko Górzna przebiegała granica zaboru pruskiego i rosyjskiego. Trudno w to uwierzyć, ale w powietrzu cały czas wisi pewnego rodzaju dwudzielność mimo, że granica nie obowiązuje już od dawna. Widać ją na przykład w pozostałych tu granicznych budynkach. Zaledwie kilka kilometrów od miasteczka, w miejscowości Karw stoi komora celna zbudowana w czasie zaborów. Duży, solidny budynek z czerwonej cegły jest dziś po prostu domem.

Po starej granicy został tylko porośnięty trawą rów, który dzieli las na dwie części, a jednak nawet w wyglądzie tego lasu widać różnicę. Nie są to rzeczy, które natychmiast rzucają się w oczy, ale uważny obserwator jest w stanie wychwycić kilka szczegółów. Gdyby ktoś dawno temu przywiózł mnie tu na lekcję historii, o wiele szybciej zrozumiałabym czym były i jak wyglądały zabory. Klimat naprawdę bardzo się udziela i chce się wiedzieć więcej, coś poczytać o historii tego miejsca.

Kresową atmosferę potęguje jeszcze tzw. Trójstyk, czyli punkt, w którym stykają się granice trzech województw: kujawsko-pomorskie, mazowieckie i warmińsko-mazurskie.

Na skraju Zielonych Płuc

Bogate lasy mieszane, jeziorka polodowcowe, bagna i torfowiska – to wszystko tworzy Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy. W jego obrębie jest jeszcze kilka rezerwatów i chronionych pomników przyrody. Dużym zaskoczeniem było dla mnie ukształtowanie terenu. Jeśli myślisz, że jest tu płasko jak na patelni, to mylisz się bardzo. Ostatnie zlodowacenie, które ukształtowało ten teren kilkanaście tysięcy lat temu, pozostawiło po sobie wiele wzgórz morenowych, pagórków i zagłębień. To skarbnica wiedzy dla geologa, raj dla fotografa i pole do popisu dla amatora dwóch kółek.

Nie wiem jak Ty, ale ja wskakuję do wody…
…coś jak Nowa Zelandia?

Spędziłam cały dzień jeżdżąc rowerem po wyznaczonych szlakach i spotkałam jednego rowerzystę. Cały las miałam dla siebie. Takiego miejsca szukałam od dłuższego czasu! Trudno mi polecić jeden najlepszy szlak rowerowy, bo wszystkie drogi prowadzą w jakieś ciekawe miejsce, jeziorko, punkt widokowy na górce, polanę lub małą plażę. Wystarczy dobra mapa, prowiant, zapas wody, trochę wyobraźni i możesz cały dzień spędzić w lesie.

Włóczęga rowerowa jest fajna, ale warto mieć ze sobą mapę, żeby się nie zgubić.

Szlaki piesze, rowerowe i nordic walking w Parku Krajobrazowym przeprowadzą Cię przez miejsca jak z baśni i przedstawią Ci mieszkańców, którzy chcą opowiedzieć swoją historię. Jeden z nich, przywędrował w te tereny lodowym autostopem ze Szwecji, 12 a może 14 tysięcy lat temu. Ten przybysz to ortognejs Vanga. Tak, dla mnie też to brzmi jak chińszczyzna.

Czerwonawy kamień, wędrował sobie niespiesznie pokonując rocznie około 150 metrów. Miał sporo czasu, żeby dobrze się rozejrzeć i wybrać godne miejsce. Spodobało mu się w miejscowości Fiałki, na zielonym wzgórzu z widokiem na niebieskie oczko jeziora. Leży sobie do góry brzuchem w cieniu dzikiej mirabelki.

Takich ciekawych „mieszkańców” jest tu o wiele więcej. Jest pewien prosty i skuteczny sposób, aby dotrzeć do większości z nich, ale o tym później… bo teraz coś o rozkoszy dla ciała i ducha.

Wejdź do leśnej wanny i zażyj kąpieli

Usiądź wygodnie, weź trzy głębokie wdechy, zamknij oczy i powiedz głośno „leśna kąpiel”. Co widzisz? Zielone drzewa? Błękitne jeziorko w środku lasu? Łąkę kolorową od kwiatów? To wszystko może być lekarstwem dla Twojego ciała, zmęczonego umysłu lub balsamem na duszę. Natura dała nam wielki gabinet terapeutyczny i zabiegowy w jednym. Wystarczy przejść się po lesie, wyciszyć, wsłuchać w jego dźwięki i głęboko oddychać naturalnymi aromatami. Takie leczenie może być tylko przyjemnością. Nie poznałam jeszcze osoby, która krzywiłaby się na zapach rozgrzanego słońcem igliwia sosny lub narzekała na orzeźwiającą bryzę jeziorną w upalny dzień. Przejdź się boso po łące, poczuj stopami chłód i wilgoć trawy. To przyjemne!

Wkomponuj się w przyrodę – najlepszy sposób na skuteczny odpoczynek

Tak się składa, że Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy jest idealnym miejscem do zażywania leśnych kąpieli. Zażyłam i mówię Ci, że to działa! Miejsc do niespiesznych spacerów jest tu ilość niezliczona, a spotykanych na szlaku ludzi policzysz na palcach jednej ręki. To się nazywa luksus, a tu masz go za darmo.

Jednym z najlepszych miejsc są okolice Rezerwatu Jar Brynicy gdzie stoi  „Dąb Rzeczypospolitej”. Ponad 500-letnie drzewo stoi nad Tobą i rozkłada szerokie ramiona tak, jakby zapraszało do przytulenia. To akurat pomnik przyrody i lepiej zostawić ten dąb w spokoju. Zresztą i tak nie obejmiesz całego, bo ma w obwodzie ponad 6 metrów. Możesz za to spojrzeć 35 metrów w górę na jego rozłożystą koronę i obserwować igraszki promieni słonecznych z powiewającymi na wietrze liśćmi. Wsłuchaj się w ten szum i odpłyń spokojnie w krainę wyobraźni. Może uda Ci się zobaczyć czasy dawne, gdy w tym miejscu partyzanci składali przysięgę wierności ojczyźnie, albo usłyszysz dźwięki wesołej zabawy mieszkańców z okolicznych wsi, którzy się tu spotykali.

Dąb Rzeczypospolitej ma w sobie jakąś magię i moc!

Idea leśnych kąpieli, czyli shinrin yoku, przyszła do nas z Japonii wraz z książką dr Qing Li, który specjalizuje się w leśnej medycynie. Dobroczynny wpływ drzew został udowodniony naukowo – fitoncydy uwalniane przez rośliny mają dobry wpływ na nasz układ odpornościowy. Pewnie, że nie trzeba do tego żadnej teorii, bo od dawna wiadomo, że spacer w lesie odpręża, ale spacer świadomy może mieć o wiele silniejszy efekt. Patrz na szaleństwo zieleni, wsłuchaj się w szum liści i śpiew ptaków, popieść nozdrza zapachem igliwia, aż poczujesz na języku jego smak. Chłoń las wszystkimi zmysłami!

Najpiękniejsza pora dnia – zmierzch nad jeziorem!

Leśne zakamarki, ukryte niespodzianki i kesz w ręku

Górzno to jedno z najmniejszych miast w Polsce, ale okazuje się, że jest stolicą. Geocaching… mówi Ci to coś? To gra, zabawa w odnajdywanie ukrytych w terenie przedmiotów, a Górzno jest właśnie Polską Stolicą Geocachingu!

Można powiedzieć, że geocaching to taka nowoczesna forma podchodów. Nie idziesz po strzałkach tylko wg punktów wyznaczonych na mapie, po których prowadzi Cię GPS. W tych punktach odnajdujesz skrzynki nazywane keszami. W środku znajdziesz logbook – mini notesik, w który wpisujesz swój pseudonim i datę znalezienia kesza. W tym samym czasie na stronie geocaching.com też potwierdzasz wypełnione zadanie.

Niektórzy zrobili sobie pieczątki, żeby je przybijać w logbooku zamiast pisać ręcznie 🙂

Co jest w tym takiego fascynującego, oprócz radości ze znalezienia ukrytego kesza? Trasy są często poukładane tematycznie. Oprócz tego, że wpisujesz się do logbooka, masz okazję poczytać o historii tego miejsca, o ciekawostkach przyrodniczych, kulturowych – ograniczeń w tematach nie ma żadnych. I tu wracamy do naszego przyjaciela za Szwecji – ortognejs Vang jest częścią trasy “Marzenie” dookoła Jeziora Górznieńskiego. Przy kamieniu ukryty jest kesz, z którego dowiesz się dokładnej historii jego podróży i dodatkowo znajdziesz tam ciekawe zadanie. Korci mnie, żeby napisać jakie to zadanie, ale nie chcę spojlerować. Jedź do Górzna i sprawdź o co chodzi!

Ciekawych tras tematycznych w okolicy Górzna jest więcej. Co ważne geocaching nie oznacza tylko spaceru, są dostępne też trasy rowerowe, kajakowe i dla pojazdów terenowych. Nietypową i jedną z najciekawszych i kreatywnych tras jest „Bird Line”. W lesie znajdziesz ukryte w drzewach drewniane ptaki, ale największa zabawa to dostać się do nich, bo umieszczone są wysoko w koronach drzew. Wymaga to doświadczenia, specjalistycznego sprzętu i wiedzy jak wspinać się po drzewach. Liczy się tu spostrzegawczość, bo ptaki czasem naprawdę trudno dojrzeć między gałęziami.

Czy widzisz gdzieś ptaka – kesza?
Dudek na drzewie – dudek w aplikacji Geocaching

Nie każda trasa wymaga takiego przygotowania. Do wyboru jest cały wachlarz możliwości, które dopasowujesz do kondycji, umiejętności i swoich zainteresowań. Uniwersalną i jednocześnie atrakcyjną przyrodniczo trasą są „Skarby Lasu”. Możesz zabrać nawet dzieciaki, bo oprócz zabawy w poszukiwanie drewnianych skrzynek – skarbów (jest ich 420!), będą miały szansę dowiedzieć się kilku leśnych ciekawostek.

O geocachingu nie ma co pisać. Tego trzeba spróbować. Jak to zrobić? Najlepiej wybrać się do Górzna, swoje kroki skierować prosto do Geoturystyki „Hajduczek” i spotkać się Darkiem Pudełko. Ten człowiek w geocachingu ma czarny pas i to nie jest żart! Dzięki wspólnej pracy ze społecznością geocacherów z Górzna i z różnych zakątków Polski,  udało mu się założyć większość tras. To jego pasja, którą chętnie przekazuje innym. Jeśli chcesz zacząć swoją przygodę lub szukasz już poważnych wyzwań to jest dobry adres.

Niespodzianki

Chciałam pokazać Ci najładniejsze trasy rowerowe w Górznieńsko-Lidzbarskim Parku Krajobrazowym, ale jak widzisz, ten region ma do zaoferowania dużo więcej. Nieco przypadkiem a trochę nie, trafiłam do Pracowni na Kółkach kilka kilometrów od Górzna. Prowadzi ją małżeństwo Agnieszka Drelich-Magdziak i Krzysztof Magdziak.

Podróżowali przez dziesięć lat po różnych zakątkach świata, pracowali w organizacjach pozarządowych, obserwowali życie i zdobywali nowe umiejętności. Do Polski wrócili z trzema córkami. Doświadczenie i wiedzę zdobyte w trakcie podróży i pracy wykorzystują teraz we własnej pracowni. Prowadzą warsztaty dla dzieci i młodzieży, z różnych dziedzin (ceramika, rzeźbienie w słomie, teatralne, podróżnicze, rowerowe, serowarskie).

Żywicielki 🙂

Ważnym elementem ich działalności jest też Kozia Zagroda. Pozyskane od kóz mleko wykorzystują do robienia serów, które można kupić na miejscu. Pamiętaj tylko, że kózki są tu hodowane w sposób odpowiedzialny i mleko na ser nie jest pozyskiwane wiosną, aby zwierzęta mogły odpocząć. Sera wtedy nie będzie.

Ciekawym i nieoczekiwanym punktem na mojej rowerowej trasie była też Wioska Mydlarska. Położony na wzgórzu trójkątny budynek widać już z daleka. Warto zboczyć lekko z głównej trasy i zajrzeć tutaj, żeby budynek zobaczyć z bliska, obejrzeć mydełka robione z naturalnych składników z dodatkiem suszonych ziół i kwiatów.

Wrażenie robi też stara pralnia, w której zgromadzone są stare tary i maszyny do prania. Zarówno w pralni jak i w mydlarni odbywają się warsztaty dla grup zorganizowanych, ale jeśli zajrzysz tu z ciekawości i w pokojowych zamiarach to nikt Cię nie wygoni.

Budynek starej pralni

Największe bogactwo

Małe miasta, które wydają się na co dzień senne i ma się wrażenie, że czas się w nich zatrzymał, mają zwykle jakieś swoje drobne tajemnice, smaczki, czasem skandale lub mrożące w żyłach krew historie. Trzeba jednak mieć więcej czasu, żeby je dostrzec. Trzeba zanurzyć się w atmosferę miasta, porozmawiać z kilkoma mieszkańcami… Czasem wystarczy odwrócić głowę w bok i spojrzeć w bramę.

W Górznie na jednej z bram znalazłam hasło „Moi przyjaciele, są moim bogactwem”. Zrobiłam zdjęcie i zamyśliłam się nad tym przesłaniem, czy rzeczywiście zawsze tak jest… W tym momencie brama otworzyła się i wyszedł z niej starszy pan. Właściciel i wykonawca bramy przywitał mnie pogodnie i opowiedział historię napisu. Są w podróży momenty, w których nie wyciągasz aparatu, wyciszasz telefon i słuchasz, a historię zachowujesz dla siebie. To był ten moment.

Ta opowieść zawiodła mnie nad brzeg jeziora na Pole Namiotowe im. św.Teresy od Dzieciątka Jezus, która jest też patronką Górzna. Swoją drogą to bardzo przyjazne miejsce z tarasem z widokiem na jezioro, stawami rybnymi, starym sadem i małą prywatną plażą. Dobra miejscówka na odpoczynek i na nocleg w opcji budżetowej.

I co? Pojedziesz?

Czy kiedykolwiek obiła Ci się o uszy nazwa Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy? Jeśli nie, to cieszę się, że wiesz o tym miejscu z mojego tekstu. Jeśli kiedykolwiek zapragniesz tam pojechać, pamiętaj, to miejsce nie jest jeszcze zadeptane przez turystów. Przestrzegaj reguł, zostań na szlakach i nie niszcz przyrody. Zostaw po sobie tylko dobre wrażenie. W zamian ten fragment Zielonych Płuc Polski odwdzięczy Ci się dobrą energią i czystym powietrzem!

A wszystkie opisane tu miejsca możesz dodać do swojej Konstelacji Dobrych Miejsc.

Wpis powstał w ramach konkursu Turystyczne Mistrzostwa Blogerów organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną.   Jeśli uważasz, że tekst jest w porządku, podaj go proszę dalej klikając w niebieski przycisk pod mapką. Najbardziej będę wdzięczna za oddanie na mnie głosu na stronie konkursowej mistrzostwablogerow.polska.travel/#konkurs  – pod moim zdjęciem kliknij “zagłosuj”. Dzięki!!!

Ze szczerą radością dodam, że przy tworzeniu koncepcji tego wpisu pomogły mi konstelacje dobrych ludzi i Kujawsko – Pomorska Organizacja Turystyczna

O autorze: Alicja Rapsiewicz

Z zamiłowania i wykształcenia aktor-lalkarz. Pracowała przez 8 lat na różnych scenach w kraju i za granicą grając rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy). Kilka zwrotów akcji w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały pomysłem aby objechać świat dookoła. Podróżowanie to jej największa pasja. Spędziła 4 lata w drodze przemieszczając się pieszo, autostopem, rowerem i jachtem. Odwiedzając rozmaite zakątki świata lubi przyglądać się codziennemu życiu mieszkańców i ich zwyczajom. Nie lubi się spieszyć. Nie wierzy w zdanie "nie da się", zdecydowanie jest zwolennikiem myśli "lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało."

Podobny tekst

Podróże w zgodzie z naturą

Mam poczucie winy. Mam je, nie da się tego ukryć, ale też może nie trzeba …

18 komentarzy

  1. Byłem w Górznie i też bawiłem się w szukanie keszy. Nawet mnie to wciągnęło. Jak wróciłem do domu i praca się zaczęła to nie miałem już kiedy w Bydzi keszy poszukać. Górzno fajne i jezioro też.

  2. Dzięki! Takich miejsc szukam na weekendowy rower. Sam mam za sobą w tym roku dwa wypady na magiczne Mazury. Chętnie wymienię opowieści.

    • Na rower to właśnie jest idealne miejsce. Jest tu kilka wyznaczonych szlaków rowerowych, ale drogi leśne są dobre, dość ubite, czasem są miejsca gdzie jest dużo piachu, ale wciąż nie jest to problem.
      Jest malowniczy szlak dookoła Jeziora Górznieńskiego, ale w gorący słoneczny dzień lepiej go przejechać rano lub pod wieczór, bo jest to otwarty teren i dość mało cienia.

  3. Super miejsce. Bywam tam raz w roku conajmniej. Cisza, spokój i kesze ….. faktycznie miejsce do oderwania się od problemów dnia codziennego

  4. Świetna trasa! Idealna właśnie na weekendowy wypad, czegoś takiego szukałem 🙂

  5. Tyle już miejsc w Polsce zobaczyłam a tutaj jeszcze nie miałam okazji być. Kolejny pretekst do kolejnego wyjazdu 🙂

  6. Byłem blisko, ale w opisane okolice chyba nigdy nie dotarłem. Jak widać jest czego żałować, ale jest też pomysł na kolejny wyjazd…

  7. Super wyprawa, uwielbiam takie trasy.

  8. Świetna trasa! Idealna właśnie na weekendowy wypad, czegoś takiego szukałam 🙂

  9. Bardzo dobre jakościowo zdjęcia, jakiego używasz sprzętu foto.?

    • Heh, akurat znalazłam się w takim momencie, że nie posiadam żadnego własnego aparatu i tym razem pożyczyłam od szwagra Lumix FZ28, starszy taki trochę. Ale tęsknię za Sony Alfa 6000, który został na zawsze w Namibii… albo nowszy 6500. Lubię te aparaty.
      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *