Start » Sprzęt podróżniczy » Testy sprzętu » Sakwy Crosso – podsumowanie
Pod Przełęczą Kargush, ponad 100kg a lód ani pęknie... nic tylko ćwiczyć jazdę rowerową po lodzie :)

Sakwy Crosso – podsumowanie

Minął rok od kiedy nawiązaliśmy współpracę z firmą, która wyposażyła nas w sakwy rowerowe. Przez ten czas przejechaliśmy na rowerach od Bangkoku przez Hong Kong i Tokyo po Pamir w Tadżykistanie, a kończąc w kirgiskim Osh. Łącznie około 10 tys. kilometrów. Sakwy były pieknie wystawione na szkodliwe działanie promieni słonecznych. Kilka razy zlał nas ulewny deszcz. Jechaliśmy przez rzeki i błoto w laotańskiej dżungli. Był też niemiłosierny upał sięgający 40 stopni w Japonii. Powinniśmy też wspomnieć o pyłowych zamieciach na kazachskim stepie lub o mrozach sięgających -30 w tadżyckim Pamirze. Zanim powiemy Ci, co sądzimy o sakwach Crosso oglądnij poniższy filmik – będzie trochę śmiechu, a potem przejdziemy do poważniejszych tematów. 

Sam fakt, że nam się chciało nagrać i zmontować taki filmik (w umowie tego nie było), może świadczyć o tym, że ze sprzętu jesteśmy zadowoleni, bo jak pewnie udało Ci się już zauważyć, lipy nie mamy w zwyczaju polecać. Życzylibyśmy sobie też takiego podejścia do klienta jaki prezentuje Crosso od każdej firmy outdoorowej, której sprzęt używamy.  Nie dość, że doradzili dobrze co może nam się sprawdzić – tu warto zaznaczyć, że zapytani w jakich warunkach będziemy podróżować, odpowiedzieliśmy wprost – w każdych. Po drugie firma dba o klienta i dopytuje, czy wszystko ok, a jeśli nie, to co mogą zmienić w sprzęcie na przyszłość, aby był jeszcze lepiej dopasowany do naszych potrzeb.

Z naszej strony mamy dwie uwagi:

  1. Bywało w podróży tak, że sakwy musieliśmy ściągnąć z roweru i tachać je w rękach po kilkanaście minut. Dwa razy rowery musieliśmy wysłać wcześniej pociągiem w Chinach. Dwa razy przeprawialiśmy się promem z i do Jaopnii. W obu przypadkach zostawaliśmy z ośmioma sakwami i trzeba je było jakoś przenieść w rękach. Niestety kiedy nieśliśmy po dwie cięzkie sakwy w jednej ręce, uchwyty cholernie wrzynały nam się w dłonie. Obwijaliśmy potem te uchwyty szmatami lub jakaś starą koszulką, ale dużo to nie pomagało, szczególnie gdy z każdej strony wpadał na nas jakiś Chińczyk pędzący do tego samego pociągu – a wiecie jak jest w Chinach… Ledwo żyliśmy, a rąk po tym rajdzie, z dworca na peron i przez peron do pociągu, nie czuliśmy. Co z tym można zrobić? Jak ulepszyć? Szczerze powiedziawszy nie mamy pojęcia. 
  2. Na tylnych sakwach (Expert Big) można zamontować takie małe sakiewki. Zapina się je na klips, a potem jeszcze zabezpiecza się na krzyż dwoma paskamii z zatrzaskami. Gdzieś w Kirgistanie lub w Tadżykistanie zauważyliśmy, że główna taśma mocująca zaczyna się przecierać. Fakt, droga była koszmarna, ciągłe wertepy, kamulce. Sakiewki też nie miały lekko i być może to, co naładowaliśmy do nich trochę przewyższyło ich możliwości, ale fakt jest faktem – paski przetarły się prawie całkowicie i trzeba to porządnie wzmocnić. 

 

Więcej grzechów nie jesteśmy w stanie sakwom (Expert Big oraz Dry SmallCrosso zarzucić, jak bardzo byśmy się zastanawiali i jak bardzo byśmy chcieli coś znaleźć. Te sakwy naprawdę dają radę – ani raz nie przemokły, ani razu nie wpuściły deka kurzu! Szybko i łatwo zakłada się je na bagażniki i równie sprawnie ściąga. Z czystym sumieniem możemy je polecić i w tym miejscu chcielibyśmy też podziękować firmie Crosso, która nam zaufała. Te sakwy to kawał dobrej roboty i obyście na laurach nie osiedli. Dzięki! 

To co? Jaka firma chciałby nam oddać swój sprzęt do testów? Obiecujemy zabrać w porządnie minusowe temperatury jak i na pustynne upały. Przez przypadek możemy też zamoczyć w jakimś morzu! :)

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Wady i zalety bezlusterkowca w podróży

Lustrzanka czy bezlusterkowiec? Ręka do góry, komu choć raz nie przeszło przez myśl to pytanie? Dylematy są, bo przyzwyczajenia, stereotypy i często …

17 komentarzy

  1. Gdybym produkowała sprzęt to już byście mieli ode mnie produkt do testu!
    Ekstra montaż! Bdb marketing dla firmy!!

  2. Świętny film, parka z Kazachstanu wymiata :) Co do sakw, potwierdzam, choć moje nie przeżyły tyle, ile Wasze, to sprawdzają się doskonale. Wielki atutem jest też cena – za 2 x 30 litrów zapłaciłem w sezonie 199 zł, co uważam za bardzo rozsądne pieniądze.

    • My nie korzystaliśmy nigdy z sakw innej firmy, więc ciężko nam je porównywać, ale jak piszesz – cenowo są bardzo konkurencyjne i zagraniczne firmy wymiękają.

      • Źle się wyraziłem – moje sakwy nadal żyją, jedynie nie mają takiego “bagażu doświadczeń” i nie były testowane w takich warunkach jak w Waszym przypadku. Jedyne, co się stało, to odpadł dolny mi hak mocujący sakwę przy osi. Po powrocie z wyjazdu rowerowego wyjechaliśmy do Chin, więc sakwa jeszcze czeka na drobną naprawę.

    • Krzysiek, jeśli chodzi o nowożeńców z Kazachstanu, to jedno z nich, już nie pamiętam które, chyba dziewczyna, ma polskie korzenie, żeby było śmieszniej :)

  3. A i M nakrancach.pl

    To ja dodam, ze w Ortliebie nie ma problemu z wrzynaniem sie raczek w dlonie – powleczone sa rurka pcv. Malo tego – Sakwy Ortlieba mozna nosic jak torby na ramie bo kazda z nich ma dodatkowa raczke. Pozdrawiamy z Kolumbii! (sorry za brak pl znakow)

  4. “Szybko i łatwo zakłada się je na bagażniki i równie sprawnie ściąga.”

    Jest zupełnie przeciwnie. Z zakładaniem – owszem – nie ma problemu (aczkolwiek mogłoby być lepiej), ale ze zdejmowaniem jest koszmar. Czasami trzeba sporo nagimnastykować się aby wyciągnąć dolny haka z mocowania bagażnika.
    Gumka jako mocowanie średnio się sprawdza (musiałem ją wymieniać w jednej sakwie bo się powoli rozrywała). Poza tym jak ktoś za lekko naciągnie ów gumkę to istnieje ryzyko, że sakwa wyskoczy z górnych mocowań co jest niebezpieczne (zwłaszcza przy przednich sakwach).
    Jakby zmienili system mocowań (np. na taki jakie mają Ortlieby) to sakwy były naprawdę super.

    • Dzięki za opinię. Cięzko mi się ustosunkować do Twoich doświadczeń. Pewnie na około sto albo dwieście razy, kiedy ściągaliśmy sakwy,haczyki zacięły się dwa albo trzy razy. Może to kwestia bagażnika, jaki używasz?

  5. Nie mam może takiego doświadczenia, ale wydaje mi się, że najlepiej te sakwy wypinają się z bagażników, które nie mają oczka do zaczepiania haka mocowanego “na sztywno”. Korzystałem z nich kiedyś na bagażniku, do którego musiałem dokupić adapter przykręcany przy dolnym mocowaniu bagażnika. Metalowy pierścień z blachą. Ten pierścień był ruchomy i kiedy tylko zmniejszał się naciąg opadał, uwalniając hak. Ostatnio dokupiłem taki adapter, ale teraz kółko jest mocowane nieruchomo i już tak fajnie to nie działa.

    http://allegro.pl/crosso-adapter-do-bagaznika-rowerowego-ctbike-i5005516583.html

  6. Też używam i polecam Crosso , “dobre bo Polskie” :)

  7. Właśnie czekam na moje pierwsze Crosso model Dry Big i liczę na to, że się sprawdzą w Szwedzkich i Norweskich warunkach. Od siebie dodam, iż brakuje mi kuferka z mapnikiem na kierownicę. Tu tylko wchodzi w rachubę Ortlieb lub Sport Arsenal. Mogliby nasi crossowcy pomyśleć o czymś takim.

    • To jest temat rzeka. Ja już przestałem wierzyć, że Crosso kiedyś wyprodukuje sakwę na kierownicę, choć widziałem jej prototyp już w zeszłym roku… ale cóż… ta kwestia obrasta już w mity w środowisku rowerowym! :)

  8. Ola! Pradawni bogowie :)) oświecili mnie pomysłem jak usprawnić przenoszenie ciężkich sakw za rączkę i radośnie donoszę, iż należy brać ze sobą kawałek cienkiej pianki do ocieplania rur kanalizacyjnych, którą to po odpowiednim nacięciu przekładamy przez pasek i nasze rączki są całe. Piankową rurkę w celu dalszej eksploatacji zakładamy na dowolny, wolny kawałek ramy roweru i zaciągamy trokiem. Dodatkowy atut tego rozwiązania – w onym miejscu rama na 100% się nie zniszczy :). Co zaś się tyczy tego co mógłby zrobić producent przyszłościowo to rączkę owinąć pianką po czym gustownie obszyć jakimś materiałem.
    A jeszcze lepiej, tu mi pomysł się nasunął z mojej torby fotograficznej Cannona – cienka warstwa pianki obszyta materiałem zapinana na napy lub rzep i wszystko powinno sprawnie działać.

    • Dzięki za bardzo rzeczowy komentarz :) Twoje rady przekazałem producentowi sakw, zobaczymy czy z tego skorzystają ;-) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

      • Oooooo, dziękuję. Szczęka by mi odpadła, gdyby ktoś skorzystał z moich, nie moich pomysłów. Życzę wszelkiej pomyślności i udanych wypraw w Nowym Roku!

        ps. z czystej ciekawości – jaki to model rowerka na pierwszej fotce. Ja co prawda już ich kilka mam, ale nie zaszkodzi /w razie czego/ powiększyć “asortymentu”. :))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *