Tak powstają chińskie pierożki, czyli zhong guo jiao zi

Drużyna pieroga (zhong guo jiao zi)

Nasze chińskie kulinarne podboje zaprowadziły nas tym razem do domu pełnego ludzi, radości, uśmiechu i dobrej energii. Tak musiało być, no bo jak inaczej udałoby nam się ulepić ponad 400 pierogów w jedno popołudnie? Możemy psioczyć na system, wszechobecny tłok, złodzieji rowerów, leniwą policję, brud i chińskie maniery, ale takie sytuacje po prostu rozkładają nas na łopatki, w pozytywnym sensie oczywiście.

Sandy, sympatyczna Chinka, przyjęła nas do swojego domu, gościła przez kilka dni, zapraszała na kolacje do dobrych restauracji, zaprowadziła do najlepszego w mieście sklepu rowerowego, zbawiała ciekawymi historiami, zaopatrzyła w zapas brazylijskiej kawy i chińskiej herbaty, samochodem wywiozła nas i rowery na wylotówkę, a gdy wręczyliśmy jej pocztówkę z Krakowa ze specjalnymi podziękowaniami, bardzo się zmartwiła i powiedziała: Ojej, a ja nic dla Was nie mam…

Gościnność spotykanych przez nas ludzi ciągle nas onieśmiela i przyprawia o ból głowy pt. jak my ten dług wdzięczności spłacimy?

Sandy nie tylko otworzyła dla nas swój dom, ale i w sobotnie popołudnie zaprosiła swoich przyjaciół, aby nam pokazać jak się przyrządza chińskie pierogi. Mistrzem ceremonii był Chińczyk pochodzący z Harbin, miasta na północy Chin.

Nie ma co tu się dalej rozpisywać po prostu zobaczcie jak to się robi!

PS + trochę prywaty: specjalna dedykacja dla Joasi, mojej polskiej mistrzyni pierogów i nie tylko.

Zobacz też jak przyrządza się chiński wonton.

O autorze: Alicja Rapsiewicz

Z zamiłowania i wykształcenia aktor-lalkarz. Pracowała przez 8 lat na różnych scenach w kraju i za granicą grając rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy). Kilka zwrotów akcji w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały pomysłem aby objechać świat dookoła. Podróżowanie to jej największa pasja. Spędziła 4 lata w drodze przemieszczając się pieszo, autostopem, rowerem i jachtem. Odwiedzając rozmaite zakątki świata lubi przyglądać się codziennemu życiu mieszkańców i ich zwyczajom. Nie lubi się spieszyć. Nie wierzy w zdanie "nie da się", zdecydowanie jest zwolennikiem myśli "lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało."

Podobny tekst

Buzkaszi, czyli dlaczego oni gonią za zdechłą kozą?

Czy Wy też tak czasem macie, że jedziecie gdzieś przez kilkanaście godzin, albo kilka dni i jesteście rozczarowani tym, co po drodze? …

4 komentarze

  1. A co z rowerami? Jak to się potoczyło?

  2. nie nagrywajcie takich filmów – tylko smaku nam narobiliście :)

  3. no właśnie, jak afera rowerowa? Z Waszego tekstu wynika, że sklep rowerowy odwiedziliście, ale czy w celu zakupu nowych? 
    Swoją drogą powiem Wam, że mnie chińskie pierożki nie za bardzo smakowały… Ciasto było zbyt miękkie i rozgotowane:( 

  4. ALICJA BARDZO BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ !!!!  Od poniedziałku zaczynam ćwiczyć nowy sposób wałkowania pojedyńczych placuszków  ciasta! mistrzostwo świata!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *