Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Finałowe starcie!

Dziękujemy, dziękujemy i jeszcze raz dziękujemy! Dzięki Waszym głosom nasz blog w drugim etapie konkursu zajął II miejsce i tym samym awansował do finałowego starcia!

Czytaj dalej »

Walczymy dalej o marzenia…

Eliza: Za namową znajomych i rodziny zgłosiliśmy naszą stronę do konkursu na Blog Roku 2007. Co z tego wyjdzie nie wiemy. Jeśli komuś z Was nasze artykuły lub fotki się podobały i sądzicie, że warto to ocenić – poniżej Andrzej wszystko opisze. Andrzej: Osobiście nie ukrywam, że jak zobaczyłem nagrodę to łezka mi się zakręciła w oku – Nikon D80. Taki sam jak ukradli nam w Peru … nie zastanawiałem się długo i zgłoszenie zostało wysłane. Teraz wszystko w Waszych …

Czytaj dalej »

Napad z bronią w ręku, porwanie, pobicie… La Paz znaczy „pokój”

Dobra, czas w końcu opisać te kilka godzin, które sprawiły, że już jesteśmy w Polsce i że nasza wyprawa została przerwana… te kilka godzin, które o mały włos nie były naszymi ostatnimi godzinami na tym pięknym świecie…

Czytaj dalej »

Feliz Navidad, a w sumie to juz Wesolych Świąt

Bardzo dziekujemy Wam wszystkim za zyczenia, za pamiec i za to, ze przez tak dlugi czas ciagle z nami byliscie. Tak, pisze byliscie, bo nasza wyprawa niestety dobiegla przed wcześnie do konca. Przez ostatni czas wydarzylo sie bardzo duzo, niestety bardzo zlego, ale juz jestesmy w Polsce, wiec wszystko skonczylo sie pozytywnie.

Czytaj dalej »

Wyspa Slonca na Jeziorze Titicaca

Drugi dzien nad Jeziorem Titicaca zaczelismy od pobudki okolo 7 rano i szybciutko, jeszcze bez sniadania, poszlismy do portu po bilety na Wyspe Slonca. Tak jak sie spodziewalismy, byly sporo tansze niz w centrum i u naganiaczy. Chwile potem jedlismy juz sniadanie na lodzi.

Czytaj dalej »

Puno i Wyspy Uros, czyli pływamy po Jeziorze Titicaca

Nocnym autobusem dojechalismy do Puno. Bylo wczesnie rano, kolo 5 i wsciekle zimno, bo to rano i co wazniejsze ponad 3500 m n.p.m. Tego czego bylismy pewni, po przejechaniu przez miasto do dworca, to to, ze chcemy stad uciekac jeszcze tego samego dnia, bo miasto jest okropne, jednak wczesniej zahaczylismy o Wyspy Uros.

Czytaj dalej »

Kurczakarnie i inne „restauracje” specjalistyne

Jak juz mniej wiecej zorientowalismy sie w nazwach roznych rodzajow miesiwa wystepujacego w Peru, wiedzielismy co dostaniemy po zamowieniu konkretnej rzeczy. Bardzo praktyczna i pomocna wiedza :) Wiedzielismy tez w jakie miejsca chodzic, zeby dostac to, na co akurat mamy ochote. A wszystko dzieli temu, ze lokale w swoich nazwach maja to, co serwuja.

Czytaj dalej »

Machu Picchu i okolice

Wstajemy wczesnie rano. Udajemy sie na dworzec Quillabamba, skad odchodzi o 8:00 i 8:10 autobus wlasnie do Quillabamby zatrzymujacy sie w Santa Maria. Koszt tego przejazdu to 15 soli. Po 6 godzinach jazdy ladujemy w Santa Maria, skad musimy sie dostac do Santa Teresa. Tu zaczely sie schody, bo to wiocha zakuta dechami, do ktorej jedzie sie przez las 2 godziny, a colectivo odjezdzaja tylko wtedy, gdy zbierze sie wystarczajaca liczba osob. W naszym bylo za malo i za przejazd kierowca …

Czytaj dalej »

Cuzco – dawna stolica Inków

Z Areuipy do Cuzco wyjechalismy wraz z transportem swinek morskich. W sumie juz nas to nie dziwilo, ze trzyma sie je w klatkach, pakowane po 25 lub 50, ale to co zobaczylismy w Cuzco znow nas zaskoczylo.

Czytaj dalej »

W jakim języku mówi się w Polsce?

Kiedy po raz pierwszy uslyszelismy to pytanie, zatkalo nas ze zdziwienia. No jak to w jakim? Oczywiste jest, ze w Polsce mowi sie po polski, tak jak w Niemczech po niemiecku, Francji po francusku, etc. Oczywiste to jest, ale tylko w Europie, nie tutaj. A przyczyna jest prosta: cala Ameryka Lacinska (za wyjatkiem Brazylii i dwoch francuskojezycznych krajow) mowi po hiszpansku. Dlatego dziwi sie wiekszosc, ze w Europie nie ma jednego jezyka. Hmmm… Nie o jezykach jednak mialo byc, ale o Polsce. Jakie sa skojarzenia miejscowych z naszym krajem?

Czytaj dalej »

Kanion Colca

Wiecie, jak to fajnie byc Polakiem. Pewnie wiecie;) , ale nie wiecie, jak to fajnie jest byc Polakiem w Ameryce Poludniowej… a jesli chce sie ktos dowiedziec, to zapraszamy do Kanionu Colca.

Czytaj dalej »
Taksówki w Peru

Zmasowany atak taxi!

Rzecza, ktora najbardziej bedzie mi sie kojarzyla z Peru, sa taksowki. Glownie zolte, ale nie tylko. Kolor zalezy od tego, czy taksowkarz jest zrzeszony w korporacji, czy dorabia na wlasna reke. Jednak niezaleznie od tego, jaka by nie byla forma dzialalnosci, fakt jest jeden: w Peru taksowek jest PELNO. Moze nie rzucalo sie to tak w oczy w Limie, gdzie bylo wiecej prywatnych samochodow. Jednak w pozostalych miastach czy wioskach przewazajaca liczba samochodow to taksowki.

Czytaj dalej »

Arequipa, czyli sok z żaby na śniadanie i świnka morska na kolację

UWAGA!!! DOZWOLONE OD 18 LAT! KATEGORYCZNIE ZABRANIA SIE CZYTANIA TEGO TEKSTU DZIECIOM MAJACYM ŚWINKI MORSKIE, CHOMIKI, SZCZURY LUB MYSZY… I ZABKI!! TO NIE ZARTY! Arequipa – urzekla mnie od pierwszego wejrzenia. Przesliczne miasto, sliczne zabytki i te klimatyczne uliczki… ale najlepszego sie nie spodziewalismy. Tzn. spodziewalismy sie tylko polowy, druga wyszla przypadkowo…

Czytaj dalej »

Gdy zatrzesla sie ziemia…

Mieszkajac w Polsce tak na prawde nie zdajemy sobie sprawy z tego, czym jest trzesienie ziemi. Znamy to pojecie, slyszelismy, ze niesie za soba wiele szkod i wlasciwie tyle. My uswiadomilismy sobie bardzo wyraznie czym ten kataklizm jest. Mimo ze po trzesieniu ziemi w Pisco minelo juz kilkanascie tygodni, to jednak jego slady w miescie sa wciaz wyrazne, a skutki wciaz widoczne. Zburzone domy, ludzie mieszkajacy w namiotach, gruz na ulicach – to wszystko wywarlo na nas ogromne wrazenie.

Czytaj dalej »

Rysunki na Plaskowyżu Nazca i ich magia lub jej brak?

Linie w Nazca. Rysunki w Nazca. Kilka nazw okresla to samo niesamowite zjawisko, jakim sa rysunki na Plaskowyzu Nazca. Po o powstaly? Kto je wykonal? Kiedy? Teorii jest wiele, przypuszczen jeszcze wiecej. Fakt, faktem, ze dojezdzajac do miasta Nazca i bedac w nim, nie sposob zapomniec o tych rysonkach – sa wszedzie. Na lawkach w Parku, na scianach domow, na samochodach, autobusach. Na obraniach ludzi – wszedzie. Nie dziwne, bo intryguja tez wszystkich. Osobiscie jednak sie na nich zawiodlem…

Czytaj dalej »

Pisco, Park Narodowy Paracas i Islas Ballestas

Glowna atrakcja Pisco i okolic jest Park Narodowey Paracas oraz wyspy Islas Ballestas, ktore zwane sa „Galapagos dla ubogich”. zaraz po przyjezdzie w pierwszym hostelu zaproponoano nam wycieczke na wyspy, ktore chcielismy zobaczyc. Cena dla gringos = 60 soli/os. Dla „nas” = 50 soli/os. Tylko, abysmy nie mowili innym ine placimy, bo wszyscy placa po 60. Taka sciema to nie po miesiacu w Ameryce Poludniowej…

Czytaj dalej »