Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Puerto Ordaz i Ciudad Bolivar nad rzeka Orinoko

Wczesnie rano docieramy do Puerto Ordaz. Zaraz na przeciwko dworca firmu Rodoviaz jest zwykly dworzec autobusowy, gdzie sie kierujemy. Dlugo szukac nie bylo trzeba, gdyz zanim weszlismy na dworzec dobiegly nas wolania „Ciudad, Ciudad”.

Czytaj dalej »

Hola America Latina! Jestemy w Caracas

Po 11 godzinach lotu docieramy w koncu do Wenezueli. Najpier odprawa paszportow a wczesniej wypelnienie formularza wjazdowego, potem wbita pieczatka, odnaleziony bagaz, wypelniony kolejny kwitek tym razem dotyczacy odprawy celnej – nic do oclenia I w koncu jestesmy w Wenezueli.

Czytaj dalej »

Barcelona – ostatnie dwa dni w Europie

Wlasnie konczy sie nasz pobyt w Barcelonie. Byla ona na trasie punktem laczacym Polske z Ameryka Poludniowa…

Czytaj dalej »

Barcelona, ach ta Barcelona

Barcelona przywitala nas deszczem. Wlasciwie to zaczelo padac dopiero, jak poszlismy zwiedzac miasto. I od razu okazalo sie, ze zmiana butow na trampki nie byla zbyt dobrym pomyslem…

Czytaj dalej »

Lecac do Hiszpanii

W końcu nadeszła ta chwila. Wzbiliśmy sie w powietrze na lotnisku Kraków Balice i mkniemy teraz z prędkością 832km/h w stronę Barcelony.

Czytaj dalej »
Lotnisko - Kraków Balice

Godzina zero wybiła

Hola Amigos! Nas już najprawdopodobniej nie ma w kraju, ale jednak tuż przed samym wylotem chcieliśmy Wam przekazać kilka słów.

Czytaj dalej »

Przesunięte loty i nie dużo brakło a…

Wczoraj, tj. w sądną niedzielę 21.10 byliśmy potwierdzić nasze bilety na lot z Barcelony do Caracas. Jak się okazało, lot został przełożony na wcześniejszą porę – o prawie 3 godziny, ale dziś dzwoniłem aby potwierdzić lot z Krakowa do Barcelony i co się okazało… lot został przesunięty na późniejszą godzinę. Też o 3 godziny. Reasumując…. nie dużo by brakło, a… spóźnilibyśmy się na lot do Caracas.

Czytaj dalej »

Wywiad w Radio Lublin

Tuż przed wylotem do Ameryki Południowej Radio Lublin, a dokładniej Magda Lipiec i Jose Gerardo Arroyo González zaprosili nas do swojego programu. O co pytali i jak zapatrywali się na nasz pomysł? Posłuchajcie sami.

Czytaj dalej »

Wywiad w Programie Globtroter – Radio Kraków

Po powrocie z podróży do Chin zostałem zaproszony do Radio Kraków, a dokładniej do programu Globtroter, który prowadzi Marek Tomalik i Jacek Torbicz. Dziś trochę się wstydzę tego nagrania, bo strasznie szczeniacko się nie raz wypowiadałem, ale co tu ukrywać, taki właśnie byłem…

Czytaj dalej »

Przez Mandżurię do Przemyśla, czyli wracamy TransSibem do Moskwy

Tak, już dojechaliśmy do Polski (31.08), możemy cieszyć się towarzystwem naszych najbliższych, miękkimi łóżkami i… przepysznym polskim jedzeniem. Na prawdę ciężko jest opisać rozkosz jaką sprawia smak bułki z żółtym serem i kefirem, nie mówiąc już o pysznym domowym obiadku… po prostu rozkosz w ustach. Dobrze, przenieśmy się po raz ostatni do Chin…

Czytaj dalej »

SMS ze środka niczego (wracamy Transsibem) – Kolej Transsyberyjska

Zdrastwujtie;) Szczęśliwie jedziemy już pociągiem relacji Władywostok-Moskwa.

Czytaj dalej »

Mandżuria, Harbin i Rosja poraz drugi, czyli granica chińsko-rosyjska w Zabajkalsku

Tak, tak, to znowu my. Dotarliśmy niedawno szczęśliwie do Harbinu. Oczywiście nie obyło się bez przygód. Jak się okazało, dwa ze sprzedanych biletów (mój i Kasi) były nie na ten pociąg, którym się wybieraliśmy, tylko na ten, który odjechał dzień wcześniej. To małe niedociągnięcie spostrzegłem dopiero nudząc się przed wyjazdem na dworzec… Zabawa dopiero miała się zacząć :)

Czytaj dalej »

Jesteśmy w Sercu Państwa Środka

Witajcie. Wszystko co dobre, musi się zawsze skonczyć. Nasza wyprawa też. Dziś wchodzimy w ostatni jej etap – o 23:30 (17:30 polskiego czasu) wyjeżdżamy z Pekinu i prawdopodobnie, jak wiatry będą nam sprzyjać, po ok. 14 dniach powinniśmy dotrzeć do Polski. To będzie chyba najtrudniejsza część wyjazdu – dokładnie 14 dni w pociągach, na szczęście tylko 3 dni w chińskim wydaniu…

Czytaj dalej »

Spływ rzeką Jangcy, Wuhan i podróż do łagrów, czyli pociąg relacji Szanghaj-Pekin

Już wiecie, że udało nam się spłynąć rzeką Jangcy, zanim jednak to nastąpiło musieliśmy dojechać do miejscowości, z której wypływają statki. Z Gulin jechaliśmy pociągiem łącznie ponad 30 godzin, z czego drugim pociągiem 27 – przez sporą cześć stojąc w tłumie Chińczyków. Różne myśli przychodziły nam przez myśl, łącznie z rezygnacją z podroży tym pociągiem, lub dopłacenie do biletu i przespanie się w kuszetce. Niestety klasa „soft sleaper” była też zapchana, a dojechać jakoś trzeba było. …

Czytaj dalej »

Wielka Tama Trzech Przełomów na Rzece Jangcy

Trzy, a raczej już w sumie dwa przełomy nas nie powaliły na kolana, ale Wielka Zapora na Jangcy to już jest coś!

Czytaj dalej »

Yang Shuo i Wąwóz Skaczącego Tygrysa – dwie perełki Chin

Nie minęło 30 minut, od tego jak wysłałem ostatniego posta, a nasze plany uległy zmianie o 180 stopni. Zrezygnowaliśmy z wyjścia w góry, o którym pisałem… co wcale nie oznacza, że nudziliśmy się tamtego dnia. Udało nam się dość tanio wynająć samochód, który podwiózł nas w miejsce, z którego po 2 godzinach „wdrapywania się” zobaczyliśmy prawdziwy lodowiec należący już do pasma Himalajów. Po drodze mieliśmy piękne widoki na najwyższe góry świata. Najwyższy ze szczytów, które widzieliśmy miał 6740 metrów i prawie …

Czytaj dalej »