|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Poniedziałek, 21 Maj 2012 10:05 |
 Naprawdę nie wiemy jak to się stało, że podczas naszej wcześniejszej wizyty w Chinach, wyrobiliśmy sobie dość nieciekawe zdanie o chińskiej kuchni. Winą za to obarczamy głównie skromny budżet jakim dysponowaliśmy. Stołowaliśmy się wtedy w najtańszych knajpkach ulicznych. Jedzenie wydawało nam się monotonne, no bo co jest ciekawego w ryżowych kluskach trzy razy dziennie? Podróżując rowerem, ponad wszystko doceniliśmy jednak chińską kuchnię. Do tekstu dołączone jest wideo..
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Piątek, 18 Maj 2012 14:35 |
|
Mamy pewnien problem. Pomóżcie! Serwis internetowy Groupon przekazał nam VOUCHERY O ŁĄCZNEJ WARTOŚCI 450zł jako nagrody w konkursie... no właśnie, jakim konkursie? Pedałując przez wapienne góry chińskiej prowincji Gunagxi wciąż debatowaliśmy, na czym ten konkurs miałby polegać. Nie doszliśmy do porozumienia. Jednak z braku pomysłu, narodziła się pewna myśl...
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 14 Maj 2012 07:54 |
|
Gdy pierwszy raz przyjechałem do Chin strasznie chciałem spróbować psiego mięsa. Tyle się słyszy w Europie o dziwnych rzeczach, które jedzą w Azji. Chiny zdecydowanie przodują w rankingu i w końcu nadażyła się okazja, żeby to sprawdzić. Kupiłem więc jakieś smażone mięso i warzywa do tego. Podobno był to pies, ale pewien nie byłem, bo nic z chińskiego nie kumałem. Co więcej Azjaci są w stanie wmówić Ci wszystko i przytaknąć na co tylko zapragniesz, byle byś zapłacił. Tym razem zupełnie psa na ruszcie nie szukałem. Nie kręcą mnie już historie o tym, jak dziwne lub paskudne rzeczy można w podróży spotkać do jedzenia, ale tak się jakoś poskładało, że pies nawinął się na talerz sam. A w sumie to była zupa z psa... ZDECYDOWANIE ODRADZA SIĘ DALCZE CZYTANIE WSZYSTKIM MIŁOŚNIKOM PSÓW!
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Poniedziałek, 07 Maj 2012 09:01 |
|
Ile to już razy kupiliśmy w Chinach coś, co wyglądało na rzecz nam znajomą, a potem nadchodziło wielkie rozczarowanie? Wiele! Wygląda jednak na to, że niczego się nie nauczyliśmy i ciągle popełniamy ten sam błąd. Dlaczego?
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Niedziela, 29 Kwiecień 2012 14:27 |
 Rozstaliśmy się z naszymi rowerami. Są pewnie teraz jakieś dwa tysiące kilometrów od nas, a my najnormalniej w świecie za nimi tęsknimy. Góry prowincji Yunnan pozostaną nam na długo w pamięci, jako jedne z piękniejszych rejonów świata, jakie było nam do tej pory zobaczyć.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 23 Kwiecień 2012 17:13 |
|
Jest taki chiński zwrot, który raz mnie śmieszy, raz irytuje, a czasem po prostu witki opadają człowiekowi, bo różnica kulturowa jest tak potworna, że żaden kulturoznawca tutaj nie pomoże. O zakład idę, że każdy kto był w Chinach i próbował swoich sił w języku chińskim odbił się choć raz od tej chińskiej niemocy! Wrrr...
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 16 Kwiecień 2012 04:55 |
|
Chiny, Chiny, Chiny... tak ogromne i tak różnorodne. Za każdym razem, gdy odwiedzam ten kraj, zaskakują mnie czym innym. Uderzają z różnych stron i nie sposób się obronić. Nie dziwią mnie już tłumy, wieczny hałas, nie drażni mnie brud, smród, smog i walające się śmieci. Odporny jestem na to, że ciągną mnie za włosy na rękach i za brodę. Ciągle trochę irytuje mnie jednak brak przestrzeni osobistej i skracanie dystansu cielesnego przez Chińczyków do kilku centymetrów. Tym razem jednak Chiny zaskoczyły mnie jeszcze bardziej, a najbardziej w Wielkanoc.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Wtorek, 03 Kwiecień 2012 05:39 |
|
Trzy dni wyjęte z kalendarza i wszystko to przez jedną rzecz. Na przemian złość, frustracja i obwinianie samego siebie – tylko destruktywne emocje. Po co? Dlaczego ten zepsuty dysk wyrwał mi trzy dni z podróży? O nie! Odcinam się!
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Sobota, 31 Marzec 2012 07:26 |
|
Kraj w którym nikomu się nie spieszy. Kraj w którym podobno jest nudno, ale odwiedza go coraz więcej turystów. Ma w sobie jakąś magię, która przyciąga i powoduje, że roztapiam się w tym laotańskim sosie. Ostatnio wpadłam na to, dlaczego tak jest!
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 26 Marzec 2012 16:02 |
|
Między fantazją a głupotą w podróży jest cienka linia i bywa, że przekraczamy ją bezwiednie. Czasem podróż nas zaskakuje i zagrożenie wychodzi z zupełnie innej strony niż się tego początkowo spodziewaliśmy. Chcieliśmy „zrobić Laos” z fantazją, mieliśmy świadomość zagrożeń, jakie mogą na nas czyhać, ale te przyszły ze strony, której się zupełnie nie spodziewaliśmy. Rowerowo niestety nie mamy jeszcze dużo doświadczenia i to wyszło jak na dłoni. Zachłysnęliśmy się wolnością, jaką dają rowery - zapomnieliśmy o ograniczeniach, które idą w parze.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Piątek, 23 Marzec 2012 12:24 |
|
Po naszych rowerowych doznaniach z Tajlandii mieliśmy strasznie zaostrzone apetyty na Laos. W 2009 roku, gdy pierwszy raz do niego zawitaliśmy „przelecieliśmy” główne atrakcje kraju i było ciekawie, ale bez szału. Kraj przyjazny dla turysty, ludzie tym bardziej – mocno zrelaksowani. Czasami marketing turystyczny przewyższał potencjał regionu i to pozostawiało pewien niesmak. Czego jednak się spodziewać – nie wysililiśmy się za bardzo, może poza jednym wyjątkiem, więc i nasze wspomnienia są umiarkowane. Tym razem postanowiliśmy, że „przejedziemy Laos z fantazją”.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Sobota, 10 Marzec 2012 12:29 |
|
"Nie dam rady!"- ta paraliżująca myśl dopada mnie w najtrudniejszych momentach. Skończyła się sielanka, a zaczęło ostre pedałowanie pod górę. Podejrzewałam, że będzie ciężko...
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 05 Marzec 2012 05:15 |
|

Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ten widziałem jako kierunek wakacyjny z wszystkimi tego zjawiska dysfunkcjami. Teraz, gęby nam się otwierają szeroko i biję się w pierś - coraz częściej i coraz mocniej.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Piątek, 02 Marzec 2012 15:21 |
|
Godzina 5:45. Bangkok jeszcze śpi po kolejnej długiej nocy. Prawie po ciemku wyprowadzamy rowery na bruk i objuczamy je sakwami. Czuję dziwne, dawno zapomniane podniecenie - dokładnie takie, jakie towarzyszyło mi przed pierwszym wyjazdem z plecakiem do Azji. Wsiadamy na rowery. Powoli zaczynamy się toczyć po słabo oświetlonych uliczkach miasta. Czuję, że zaczynamy coś zupełnie nowego i cieszę się jak dziecko, że przed nami wszystkie możliwe do popełnienia błędy. Zero doświadczenia, zero oczekiwań, pełny freestyle...
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Piątek, 24 Luty 2012 00:22 |
|
Afryka... Marzy nam się Czarny Ląd już od jakiegoś czasu, ale jachtu nie było. Mieliśmy już bilety lotnicze do Birmy, więc mogliśmy też kupić potem do Afryki, bo już ideologia lądowej podróży się skończyła. Tylko... za dwa bilety do Afryki z Bangkoku jesteśmy w stanie podróżować kilka miesięcy, więc to bez sensu. Urodził się więc pomysł inny. Nazywa się on - rowery. 
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 20 Luty 2012 14:00 |
W Birmie ludzie bardzo często się uśmiechają – zupełnie szczerze i naturalnie. Jednak gdy czasem uśmiech taki dotknie nas z bliska, wręcz obrzydzenie bierze. Na ulicach jego ślady można spotkać co krok. Szczególnie na rogach skrzyżowań, wokół przystanków czy przy ulicznych herbaciarniach. Skąd ta tradycja? Czym jest naprawdę? Jakie są jego kulturowo-historyczne korzenie?
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Czwartek, 16 Luty 2012 14:45 |
 Na początku naszej podróży zupełnie się tym nie przejmowałam, ale dziś doprowadza mnie to szału. Po prostu nienawidzę, gdy turyści przyjeżdzający na wakacje do krajów „biedniejszych”, beztrosko rozdają napotkanym dzieciom cukierki, długopisy, maskotki, czy nawet drobne pieniądze. Mają przy tym poczucie spełnienia jakiejś misji. Wkurza mnie to, jak mało co.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Andrzej Budnik
|
|
Niedziela, 12 Luty 2012 14:51 |
|
Z okazji Dnia Zjednoczenia Myanmaru junta pręży się i nadyma. Wpadła nam w ręce jedna z angielskojęzycznych gazet. Przeczytaliśmy cały artykuł i z częścią się zgadzamy, jednak mamy też miejscami mocne deja vu. Czy to faktycznie odwilż, czy strach przed łapami mocarstw, które czyhają na dobra naturalne kraju czy jeszcze coś innego? Zostawiamy Wam samym to do oceny. 
|
|
Czytaj cały artykuł - wersja angielska
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Piątek, 10 Luty 2012 11:37 |
|
„Tak się kiedyś zwiedzało Angkor Wat w Kambodży” – przeszła mi przez głowę myśl, gdy wpakowaliśmy się rowerami w jakieś cierniste chaszcze, zwiedzając świątynie Baganu w Mynamarze.
|
|
Więcej…
|
|
Autor Alicja Rapsiewicz
|
|
Poniedziałek, 06 Luty 2012 05:30 |
 Każdy buddysta z Myanmaru marzy o tym, aby choć raz odwiedzić Shwedagon Paya w Yangonie. To najważniejsze w tym kraju świątynia dla wyznawców Buddy, a dla turystów największa i często jedyna atrakcja dawnej stolicy.
|
|
Więcej…
|
|
|